czwartek, 31 maja 2012

...


Hej!
Tak rodzi się legenda. Nim się obejrzeliśmy…mamy drugi dzień wycieczki. Wczoraj odbyliśmy podróż z Lublina do Giżycka z wyciągniętymi nogami, naszymi pięknymi kolejami, w pełni przygotowanymi na przyjęcie kibiców na euro 2012 ;-) . Z torbami, śpiworami i gitarami po 15.30 staliśmy już przy naszych mieszkankach, kuchniach, miejscach przebywania przez najbliższe 6 dni, czyli naszych łódkach. Szybkie rozłożenie rzeczy na łodzi, parę dziwnych słów sternika wprost z pirackich filmów i już żegnaliśmy pierwszy port naszej podróży.



ALE GDZIE JEST WIATR??? Niestety w ten wieczór nie było nam dane żeglować w przechyle. Słaby wiaterek popychał leniwie łódź do przodu. Szybkie zrzucenie żagli, krótka krzątanina przy kotwicy i silniku i już byliśmy przy malej kejce w Bogaczewie.  Dookoła woda, parę pseudotoitoi i bardzo miły, spokojny cypelek, na którym po krótkim apelu i ustaleniu wart, wzniecone zostało ognisko. Rano SKS –śniadanko, kawa, sprzątanko i apel, po którym nasze 10-metrowe jachty wypłynęły by tworzyć nową legendę.