piątek, 1 czerwca 2012

A jednak na północ....


          
 Dzisiejszy dzień zaliczamy do tych, po których można powiedzieć: „Jesteśmy zmęczeni, ale szczęśliwi!”.
 

Wypłynęliśmy co prawda dopiero po godzinie 16, bo prognoza pogody sprawdziła się i calutki ranek padało i padało. Zjedliśmy śniadanie i przegadaliśmy czas do obiadu, czyli pysznego  gulaszu z makaronem. Potem wydano rozkaz klaru na jachcie i zaczęliśmy zbierać się do wypłynięcia z portu. Naszym celem była dzika, ale bardzo klimatyczna przystań z miejscem na ognisko – Kokoszka.



Warunki do żeglowania były bardzo dogodne – wiał wiatr ok. 15 węzłów, a na niebie świeciło słońce, co zdecydowanie umilało pływanie. Liczne przechyły i zwroty przez sztag podnosiły poziom adrenaliny we krwi. Cały czas tworzony jest materiał video, a dzięki temu, że posiadamy ponton mamy okazję do uwieczniania najlepszych momentów, nie tylko z perspektywy jachtu.


 Dla naszej załogi wyprawa Mikołajki – Kokoszka była wyjątkowo ważna, ponieważ założyliśmy się z inną załogą o obiad. Wygraliśmy!
Jeszcze dzisiaj mamy w planach ognisko, pomimo tego, że jesteśmy po pysznych kolacjach. Wieczór upłynie w najlepszym na  świecie towarzystwie, przy zapachu lasu i dymu ogniska oraz przy wpadających w ucho szantach. 

Team CapeMorris