czwartek, 21 czerwca 2012

Późnym wieczorem dnia pierwszego

O 23.00 załogi nie kwapiły się do pójścia spać, na kejach wciąż było głośno. Wszyscy byli bardzo podekscytowani, a  chwilę umilali nam koledzy Barabary z Warszawy grając na gitarze.  Gosia, Pacia i Julia strzegły nas przed kradzieżami, zaopatrzone w gwizdek, podrywając kolegów Barabary.  Madzia bardzo się na nie obraziła i postanowiła sama ich wypromować designerską banderę  Cape Morris!  W nocy nie obyło się bez niespodzianek: zaczął padać deszcz i nasz sternik nie mógł kontynuować swojej drzemki na zewnątrz. Wszyscy dzielnie obudziliśmy się z rana i z nowymi siłami ruszyliśmy w nowy dzień, choć pogoda nie zachwyca  i część załogi trochę się rozchorowała. Jesteśmy usatysfakcjonowani i rozpoczynamy podbój północnej części.  Ahoj !