wtorek, 21 stycznia 2014

Trzeci dzień narciarsko snowbordowej ( i nie tylko) przygody

        Bzyy bzyy  dzwoni budzik za oknem ciemno, zalepione oczka, a tu trzeba wstać. Godzina 7:30 meldujemy się na stołówce i w ekspresowym tempie pochłaniamy cieplutkie bułeczki ze wszelakimi dostępnymi dodatkami.7:55 wsiadamy do naszego autokaru , który zawiózł nas na miejsce naszych śniegowych szaleństw. Ale jest jeden problem, śniegu nie ma!!!!  GDZIE JEST ŚNIEG??? Po dojechaniu na miejsce poznaliśmy odpowiedź. Śnieg z całej Austrii postanowił napadać na nasz stok. Biały puch jest ale z nim mgła i przeszywający wiatr. warunki trudne, ale nie dla nas.  Szybka rozgrzewka podział na grupy i JAZDA!!! do godziny 16:00 szlifowaliśmy nasze umiejętności szurania na nartach oraz snowboardach. Po pysznym obiadku wyszykowaliśmy się na basen, gdzie hitem okazała się trampolina oraz rura z pomiarem czasu zjazdu. Najlepsi pokonali barierę 10s (prawie jak Bolt;-)).  Po powrocie do domu czekał na nas wielki ekran a na nim miła niespodzianka Polacy wygrywają ze Szwecją 3 punkami, a przed nami cała druga połowa. Ostatecznie dzień zakończył się wygraną Biało Czerwonych. Potrójna korona należy się całej ekipie Cape Morris za: ostrą jazdę na stoku, fun na basenie oraz wspólne kibicowanie naszej  reprezentacji szczypiornistów.